Hans Koch nie lubił nieposłuszeństwa ani gnuśności i dlatego od początku zapałał sympatią do Adolfa Hitlera, który wydał mu się bardzo energiczny, mimo swej mizernej postury, i kiedy wybrał się w 1933 roku na wiec na stadionie w Waldenburgu, by zobaczyć wodza, wrócił pod wrażeniem. Przepełniony politycznym żarem powtarzał w gospodzie „Zur Goldenen Krone”, że po tym urwisie Dolfim, jak go pieszczotliwie nazywał, widać, że dostawał w dzieciństwie porządnie po dupie, bo wyrósł na człowieka pełnego pomysłów i woli życia, choć konus. Hans Koch lubił, żeby kobiety były kobiece, te domowe inaczej niż te rozrywkowe, a mężczyźni, czy w domu, czy poza nim, bez wątpliwości męscy. W przeciwnym razie przedstawiciele płci obojga irytowali go i wprawiali w niepokój jak wilgotne plamy na kuchennym blacie we własnym domu. Na przykład jeden z dziewięciu synów płodnej sąsiadki, German Wagenknecht, który od dziecka łaził za Bertą, ale gdzie takiemu gołodupcowi do jego córki. Czy ten drugi nierób, wypomadowany podstarzały fircyk, łgarz i ladaco Wędrowny Bułgar Krum zwany też Turkiem Nasrallachem, który nawiedzał Langwaltersdorf jak zaraza ze swoimi szatańskimi towarami.