Gorzko, gorzko
Joanna Bator — Literatura

Bił ją lekko i symbolicznie, zawsze tak, by wiedziała za co, i z zaskoczenia, by dotarło do niej, że ojcowskie oko patrzy, nawet gdy go nie widać. Nie uważał tego za przemoc, bo nie zostawał ślad. Do roboty!, ryczał przy tym na całe gardło. Cała gmatwanina uczuć, jakie go wtedy rozpierały, zamykała się w pudełku ze słów wzywających córkę do pracy i grzechotała jak schwytany chrabąszcz. Zawsze działo się to tak niespodziewanie, że Berta nie mogła pojąć, jakim cudem ojciec znów ją przyłapał na leniuchowaniu.