Harda
Elżbieta Cherezińska — Powieść historyczna

Skowronek wciąż jeszcze śpiewał, gdy Mieszko okryty książęcym płaszczem opuszczał palatium. Bose stopy nie zostawiały na kamiennej posadzce śladu. Na podwórcu czekał na niego orszak. Diakoni dźwigali wielkie świece odlane w wonnym wosku na kształt ludzkich postaci. Ostrożnie osłaniali ich płonące knoty dłonią. Zaintonowali śpiew, piękny, choć smutny, w jednotonowym brzmieniu. Na przodzie orszaku szedł Jordan z księgą w dłoni. Drużyna księcia konno eskortowała ich do bram Poznania. Wartownicy rozwarli ciężkie wrota, wpuszczając światło za cień wysokich wałów. Mieszko z jastrzębiem na ramieniu pieszo i boso przeszedł przez bramę grodu.

Wychodzę — przebiegło mu przez myśl, gdy spojrzał na swe nagie stopy. — Kim będę, gdy wrócę? Jeśli wrócę. — Przysłonił oczy przed niskim, porannym słońcem wpadającym przez bramy.