Harda
Elżbieta Cherezińska — Powieść historyczna

Skinęła mu głową, aż srebrne kabłączki na przepasce zadźwięczały przy jej skroni niczym refren psalmu. Strojna w purpurę i brokat, jedną ręką przytrzymywała na piersi poły płaszcza, a mimo to Mieszko zobaczył ją nagą. Taką jak w te wszystkie noce, które spędzili razem, nim zaczął się dla niego czas wielkiego postu.

Moja jedyna — pomyślał. — Nie mam innych przed tobą, to, co było, odeszło w przeszłość niczym żal za grzechy, pokuta ciemna chłodnego łoża, puste pasmo bezsennych nocy.

Jordan zatrzymał orszak. Mieszko stanął, patrząc, jak jego jastrząb kołuje nad krzewami u brzegów Warty.

Słudzy podeszli do kapłana z koszem polnych kamieni.

„Święty Patryk na wzgórzu Slane rozpalił ogień paschalny, dając znak Chrystusowi, że oto kraj Celtów wita Jego wiarę. A potem chrzcił lud wodą z pradawnego źródła, więc jeśli taka wola twoja, książę, ochrzczę te ziemie wodą z rzeki stróżującej, Warty” — powiedział Jordan, gdy Mieszko w ostatniej chwili zmienił plany.

Teraz oddał diakonowi księgę i pochylił się, biorąc w obie dłonie jeden z kamieni. Uniósł go nad głową.

— Kamienie z polan! — zawołał. — Znaczę wasze skalne lica krzyżmem świętym, czyniąc z was narzędzie Pańskie!