Harda
Elżbieta Cherezińska — Powieść historyczna

Co robił Chrystus przez te trzy ciemne dni od chwili, gdy krzyknął: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”, do poranka, kiedy siłą zmartwychwstałego odrzucił grobowy kamień? Gdzie był? Mówią, że zstąpił do piekieł? Co tam robił? — Serce Mieszka biło głośno w zimnej klatce żeber, a myśli gorączkowo przebiegały po głowie. — Czy umierał jako Jezus, syn cieśli z Nazaretu, czy jako syn Boga? Czy ani przez chwilę nie zwątpił? Wyszedł. Wyszedł, ale On był Synem Boga, a ja jestem synem Siemomysła zwanego Krwawym Piastem i wnukiem Lestka czczącego własny miecz. Wyrzekłem się was, choć daliście mi ciało i krew, porzuciłem was. A jeśli Bóg uzna, że nie jestem godny należeć do Niego? Co wtedy? Zostanę niczyj? Niczyj?

Jordan dotknął go i Mieszko drgnął, jakby chciał uciec, ale zrozumiał, że nie ma dokąd. Pozbawiony przeszłości, ale nieobdarowany przyszłością. Niczyj. Sam jeden stojący w wiekuistej pustce, w nagim miejscu między światami. W ciszy, która ściskała jego czaszkę bólem.

— …płaszcz… zdejmij płaszcz… — Wreszcie do jego uszu przebił się szept Jordana.

— Płaszcz? — spytał, a słowa zabrzmiały chropawo. — Po co?