Hashtag
Remigiusz Mróz — Kryminały

Igor wiedział o moich trudnościach w relacjach międzyludzkich, więc też nie zdecydowałby się na tę opcję. I nie było nikogo, kto chciałby zrobić mi niespodziankę. Na święta – być może. Matka lub ojciec, jeśliby akurat nie zdecydowali się na jeden ze swoich tradycyjnych wypadów na narty.

Werdykt mógł być tylko jeden: pomyłka. Słyszałam go dość często, nie odnosił się wyłącznie do paczki, którą ktoś przez przypadek mi wysłał.

Tyle że „przypadek” to tylko zgrabne określenie niepoznanej jeszcze przyczyny danego zdarzenia.

W tym przekonaniu utwierdził mnie fakt, że paczkomat znajdował się kilkaset metrów od mojego osiedla na Lewandowie. Trudno było uznać to za zbieg okoliczności.

Założyłam świeżą bluzkę, związałam włosy, a po chwili już wiązałam sznurówki butów. Dla osób o normalnej wadze była to zwyczajna czynność, więc mało kto zdawał sobie sprawę, że ktoś taki jak ja musi przy niej wstrzymać oddech.

Zeszłam do garażu, bo mimo że od karykaturalnie małego centrum handlowego przy Berensona dzielił mnie raptem dziesięciominutowy spacer, nawet przez chwilę go nie rozważałam.