Hashtag
Remigiusz Mróz — Kryminały

Niewiele później zaparkowałam samochód na pustym o tej porze placu i podeszłam do żółtej maszyny. Na otłuszczonym i opalcowanym wyświetlaczu widniało zdjęcie jakiejś dziewczynki i krótki przekaz: „Witaj, uśmiechnij się!”. Jakby tego było mało, dodano mrugający emotikon. Z noskiem.

Skrzywiłam się i szybko przeszłam do wpisywania kodu, a zaraz potem jedna ze skrytek się otworzyła. Wyjęłam z niej opakowanie, w którym zmieściłyby się dwie, najwyżej trzy książki. I to pod warunkiem, że żadną z nich nie byłby gigant pokroju Małego życia Yanagihary, Bastionu Kinga lub Drogi królów Sandersona.

Na paczce nie było etykiety nadawczej, co w pierwszej chwili wydało mi się niemożliwe. Byłam przekonana, że aby w ogóle nadać przesyłkę, trzeba podać dane nie tylko swoje, ale także odbiorcy.

Dopiero po chwili dotarło do mnie, że można to przecież zrobić w paczkomacie. Wystarczy podać numer komórkowy swój i adresata, a potem wybrać odpowiednią maszynę, do której wysyłka ma zostać skierowana.

Zerknęłam na znajdujący się po drugiej stronie ulicy market Netto i się zawahałam. Skoro już wyszłam z domu, planowałam najpierw zrobić zakupy, a dopiero później sprawdzić przesyłkę.