Hashtag
Remigiusz Mróz — Kryminały

Moja ciekawość jednak rosła. Kto wysłał mi tę paczkę? Dlaczego to zrobił? I co się w niej znajdowało?

Ostatecznie po chwili wróciłam z nią do samochodu. Rozdarłam opakowanie i zobaczyłam stosunkowo małe kartonowe pudełko. Mimo niewielkich gabarytów było dość ciężkie. Chwilę zajęło mi uporanie się z taśmą klejącą i dobranie się do zawartości.

Wewnątrz znalazłam kartkę A4, na której ktoś grubym, czarnym flamastrem napisał „TESA”. O żadnej pomyłce nie mogło więc być mowy. Tylko osoby, które mnie znały, wiedziały, że tak się nazywam.

Było to coś więcej niż tylko ksywka. Rodzice dali mi na imię Teresa, za co chyba od razu miałam do nich pretensje, bo przekręciłam je, gdy tylko nauczyłam się mówić. Do dziś upierali się, że „Tesa” było pierwszym słowem, jakie wypowiedziałam. W pewien sposób od tamtej pory mnie definiowało – na tyle, że chciałam, by znalazło się na moim nagrobku.

Zerknęłam na kartkę, na której ktoś je umieścił.