Pan Scherbius zabrał swój wynalazek na imprezę branżową – kongres Międzynarodowego Związku Pocztowego (swoją drogą brzmi to jak jedna z nudniejszych imprez na świecie), na której znawcy tematu bardzo docenili Enigmę. Bo wiecie, miłośnicy urządzeń szyfrujących to nie tylko wojskowi – skuteczne utajnianie informacji przed konkurencją leży też w interesie szanujących się firm, które może by i kupiły sobie po Enigmie, ale niestety czasy były, jakie były. O co chodzi? Ano o to, że było świeżo po dość tęgiej wojnie i generalnie mało kto miał kasę na takie cuda techniki jak Enigma. Poza tym wynalazek sam w sobie może i miał potencjał, ale wymagał jeszcze poprawek i zdecydowanej redukcji masy, bo prototyp ważył około 50 kilo, czyli tyle co około pięćdziesięciokilogramowy wór piachu. Albo dwa wory piachu po około 25 kilo. Taki ze mnie matematyk! Dobra, wracamy do Enigmy…