Bo szczęście jednak uśmiechnęło się do niemieckiego wynalazcy. Oto bowiem w 1926 roku Enigmą zaczęła interesować się niemiecka marynarka wojenna. Wojskowi tajniacy w tajemnicy skontaktowali się z firmą Scherbiusa i po dokładniejszym zapoznaniu się z Enigmą poprosili, żeby na ich potrzeby przygotował specjalną, odrobinę zmodyfikowaną wersję maszyny szyfrującej. Rozkazali również zrobić coś, co pozornie wydaje się głupim pomysłem – mianowicie zabronili wycofania Enigmy z oferty firmy. Czemu ludzie z Kriegsmarine chcieli, żeby parafrazując rosyjskiego klasyka, taki sprzęt można było kupić w każdym sklepie? Bo po pierwsze ich wersja miała być zmodyfikowana, ale co najważniejsze – gdyby nagle zaczęto na wielką skalę wycofywać z oferty potężną machinę szyfrującą, to nawet najbardziej pierdołowaty wywiad na świecie domyśliłby się, że coś jest na rzeczy i z jakiego sprzętu zaczęli korzystać Niemcy, bo w międzyczasie zainteresowanie tym sprzętem wyraziły też wojska lądowe. Zatem komercyjna sprzedaż Enigmy miała być stopniowo i naturalnie wygaszana. Polakom udało się kupić jedną z takich komercyjnych wersji, jednak to jeszcze nie był przełomowy moment.