Najpierw trzeba było ustawić wirniki, czyli takie wystające kółka zębate, w odpowiedni sposób. Potem operator Enigmy wprowadzał na klawiaturze maszyny literkę – wtedy wirniki dokonywały „zakodowania” i na Enigmie zapalała się lampka pokazująca literkę zaszyfrowaną. Czaicie? Pewnie większość tak, ale może na przykładzie będzie jeszcze łatwiej. Pan Niemiec wciskał literkę „B”, wirniki robiły „magię” i podświetlała się literka „K”. To znaczyło, że w tym szyfrze „K” to tak naprawdę „B”. I tak po jednym znaku kodowano wiadomość. No a jak ją potem rozczytywano? Kluczem było to, żeby odbierający ustawił wirniki tak samo jak nadawca. Jak to się już zrobiło, to było z górki – wciskało się literkę „K”, a wirniki odkodowywały i podświetlała się literka „B”. Ten wynalazek był niesamowity, ale to nie tak, że nie miał minusów.