Właśnie dlatego mama i Prim, niebieskookie blondynki, zawsze wyróżniają się w tłumie. Nie pasują do reszty. Rodzice mamy należeli do klasy drobnych kupców, którzy obsługują urzędników, Strażników Pokoju i nielicznych klientów ze Złożyska. Prowadzili aptekę w lepszej części Dwunastego Dystryktu. Ponieważ niemal nikogo nie stać na lekarzy, powierzyliśmy zdrowie aptekarzom. Tata poznał mamę, gdyż podczas polowań czasami zbierał lecznicze zioła i sprzedawał je w jej aptece na napary medyczne. Na pewno bardzo go kochała, skoro opuściła dom i przeniosła się do Złożyska. Staram się o tym wszystkim pamiętać, patrząc na kobietę, która siedziała obojętnie, zamknięta w sobie, podczas gdy jej wychudzone dzieci marniały w oczach. Przez wzgląd na ojca próbuję jej wybaczyć, ale szczerze mówiąc, nie jestem szczególnie miłosiernym typem.