Igrzyska śmierci
Suzanne Collins — Dla dzieci

W drodze do domu zaglądamy na Ćwiek, czarny rynek, który funkcjonuje w opuszczonym magazynie na węgiel. Gdy opracowano wydajniejszy system przeładunku węgla, bezpośrednio z kopalni do pociągów, Ćwiek stopniowo zajął cały teren magazynu. O tej porze w dniu dożynek handel właściwie zamiera, lecz czarny rynek tętni życiem. Bez trudu wymieniamy sześć ryb na dobry chleb, a pozostałe dwie na sól. Śliska Sae, stara, koścista kobieta sprzedająca gorącą zupę z dużego garnka, chętnie bierze połowę zieleniny w zamian za parę kawałków parafiny. Gdzie indziej pewnie wytargowalibyśmy trochę więcej, ale zależy nam na dobrych relacjach z Sae. Ona jedna bez problemu skupuje zdziczałe psy. Nie polujemy na nie z rozmysłem, ale czasem nas atakują i zabijamy jednego lub dwa... Cóż, mięso to mięso. „Gdy trafi do zupy, powiem, że to wołowina”, wyjaśnia Śliska Sae i puszcza oczko. W Złożysku nie ma nikogo, kto kręciłby nosem na apetyczny, psi udziec. Tylko Strażnicy Pokoju, którzy zaglądają na Ćwiek, mogą sobie pozwolić na wybrzydzanie.