Igrzyska śmierci
Suzanne Collins — Dla dzieci

Ludzie schodzą się w milczeniu i podpisują listy obecności. Dożynki to dobra okazja, żeby Kapitol mógł skontrolować ogół społeczeństwa. Młodzież od dwunastego do osiemnastego roku życia zostaje zapędzona do podzielonych linami sektorów. Najstarsi stają z przodu, młodsi, tacy jak Prim, bliżej tyłu. Członkowie rodzin gromadzą się dookoła sektorów i mocno trzymają za ręce. Inni, których bliscy nie są narażeni na śmierć, lub ci, którzy przestali się przejmować, wciskają się w tłum, żeby zakładać się o wszystko, co związane z wylosowanymi dzieciakami: o ich wiek, czy będą ze Złożyska, czy z rodziny kupieckiej, czy się załamią i rozpłaczą. Większość zebranych nie chce brać udziału w nielegalnym hazardzie i odmawia, ale ostrożnie, bardzo ostrożnie. Ci sami ludzie często bywają informatorami, a przecież każdemu się zdarza złamać prawo. Za kłusownictwo mogłabym trafiać pod lufę praktycznie dzień w dzień, lecz chronią mnie apetyty ludzi u władzy. Nie każdy jest takim szczęściarzem.

Tak czy owak, zgadzam się z Gale’em, że gdybyśmy mogli wybierać między śmiercią głodową a kulą w łeb, kula zakończyłaby sprawę znacznie szybciej.