Igrzyska śmierci
Suzanne Collins — Dla dzieci

Gdy byłam młodsza, śmiertelnie przerażałam mamę tym, co plotłam o Dwunastym Dystrykcie i o ludziach zawiadujących naszym życiem z odległego Kapitolu, najważniejszego miasta w państwie Panem. W końcu pojęłam, że w ten sposób mogę wpakować nas w jeszcze większe tarapaty. Nauczyłam się trzymać język za zębami i przybierać idealnie obojętną minę, żeby nikt nie odgadł moich myśli. W szkole spokojnie wykonuję polecenia. Na targowisku wymieniam nic nie znaczące uprzejmości. Na Ćwieku, jak nazywamy czarny rynek, na którym zarabiam większość pieniędzy, rozmawiam jedynie o interesach. Nawet w domu, gdzie nie jestem zbyt grzeczna, unikam trudnych tematów, takich jak dożynki, niedobory żywności czy Głodowe Igrzyska. Prim mogłaby zacząć powtarzać moje słowa i do czego by to doprowadziło?

W lesie czeka jedyna osoba, przy której mogę być sobą. Gale. Czuję, jak mięśnie twarzy mi się rozluźniają, jak przyśpiesza tętno, gdy wspinam się do naszej kryjówki, półki skalnej z widokiem na dolinę. Gęstwina jeżyn chroni to miejsce przed wzrokiem niepowołanych. Na widok Gale’a odruchowo się uśmiecham. Twierdzi, że zdarza mi się to tylko w lesie.