Zatrzymali się nieopodal plaży znajdującej się na niewielkim cyplu. Teren był już ogrodzony policyjnymi taśmami, a mocne przenośne lampy wycelowano w taflę jeziora. Z oddali nie było widać wiele, ale kiedy Edling podszedł bliżej, mógł dostrzec kształt człowieka.
– Co to ma znaczyć? – spytał.
Z takimi pytaniami również rzadko wypalał. W dodatku nikt z zebranych nie potrafił udzielić mu odpowiedzi. Wszyscy zdawali się przyglądać przedstawieniu, którego prawideł nie rozumieli.
– Widzisz pytajnik? – odezwał się Konrad.
– Widzę.
Trudno było go nie zauważyć. Podświetlony lampami z brzegu, był wyraźnie widoczny na bladym torsie dość wysokiej kobiety. Górna część znaku zawijała się nad lewą piersią, a kropka na dole została wypalona wokół pępka. To jednak nie symbol przykuwał uwagę i powodował konfuzję wszystkich wokół, ale to, w jakiej pozycji znajdowała się ofiara.
Kobieta stała na tafli z szeroko rozłożonymi rękoma.
Nie unosiła się na niczym. Stała pośrodku zbiornika, jakby potrafiła chodzić po wodzie.