– Skoro mieszkasz tam, to co robisz tutaj? Przyszłaś w odwiedziny do chłopaka czy coś?
Z jakiegoś powodu jego pytanie sprawia, że czuję się płytka. Jest zbyt proste – amatorski podryw. Sądząc po wyglądzie tego gościa, stać go na więcej. Myślę, że bardziej wyszukane teksty rezerwuje dla kobiet, które uznaje za warte wysiłku.
– Masz fajny dach – rzucam.
Unosi brew, czekając na dalsze wyjaśnienia.
– Chciałam pooddychać świeżym powietrzem. Pomyśleć. Otworzyłam Google Earth i znalazłam najbliższy apartamentowiec z przyzwoitym tarasem na dachu.
Patrzy na mnie z uśmiechem.
– Przynajmniej jesteś oszczędna – mówi. – To dobra cecha.
Przynajmniej?
Kiwam głową, bo rzeczywiście jestem oszczędna. I to naprawdę dobra cecha.
– Dlaczego miałaś ochotę pooddychać świeżym powietrzem? – pyta.
Dlatego że pochowałam dziś ojca, wygłosiłam powalająco beznadziejną mowę pożegnalną, a teraz mam wrażenie, że brak mi tchu.
Znowu spoglądam przed siebie i powoli wypuszczam powietrze.
– Czy moglibyśmy przez chwilę nie rozmawiać?