It Ends with Us
Colleen Hoover — Literatura

W końcu pozwalam swoim oczom na wycieczkę w stronę sylwetki pochylonej nad balustradą. Oczywiście jak na złość jest to bez wątpienia mężczyzna. Nawet gdy się pochyla, widzę, że jest wysoki. Szerokie barki silnie kontrastują z bezradnością, z jaką trzyma się za głowę. Z trudem dostrzegam gwałtowne unoszenie się i opadanie jego ramion, kiedy głęboko wciąga powietrze, by potem je z siebie wyrzucić.

Wygląda jak ktoś na skraju załamania nerwowego. Zastanawiam się, czy czegoś nie powiedzieć, żeby dać mu znać, że ma towarzystwo, albo czy nie chrząknąć, lecz zanim mam okazję przejść do czynów, szybko się odwraca i kopie jedno ze stojących za nim krzeseł ogrodowych.

Wzdrygam się, gdy krzesło z nieprzyjemnym zgrzytem przesuwa się po dachu, ale ten gość, najwyraźniej nie wiedząc, że ma widownię, nie poprzestaje na jednym kopniaku. Kopie krzesło raz po raz, bez końca. Ono zaś, zamiast się połamać w zderzeniu z siłą jego stopy, tylko coraz bardziej się od niego oddala.

To krzesło jest chyba z jakiegoś polimeru odpornego na ekstremalne warunki.