It Ends with Us
Colleen Hoover — Literatura

Jeszcze przez chwilę gapię się na tego typa, zastanawiając się, czy kiedykolwiek sobie pójdzie. Ciągle tylko stoi, wpatrując się w krzesło. Nie zaciska już dłoni. Spoczywają na jego biodrach i dopiero teraz zauważam, że jego koszula nie jest dobrze dopasowana wokół bicepsów. Wszędzie indziej tak, ale nie na tych potężnych barkach. Zaczyna gmerać w kieszeniach, aż w końcu znajduje to, czego mu brakowało, i – bez wątpienia wciąż szukając ujścia dla agresji – zapala skręta.

Mam dwadzieścia trzy lata, studiowałam i parę razy zdarzyło mi się popalać na imprezach. Nie zamierzam osądzać kogoś, kto ma ochotę puścić dymka w samotności. Ale właśnie na tym polega problem – on nie jest sam. Po prostu jeszcze o tym nie wie.

Zaciąga się głęboko i zaczyna się odwracać w stronę balustrady. Wypuszczając dym, zauważa mnie. Kiedy nasze spojrzenia się spotykają, zastyga w bezruchu. Mój widok ani go nie zaskakuje, ani nie bawi. Facet stoi jakieś trzy metry ode mnie, lecz w świetle gwiazd widzę, jak powoli przesuwa wzrokiem po moim ciele, w żaden sposób nie zdradzając, o czym myśli. Niełatwo przejrzeć takiego gościa. Lekko mruży oczy i zaciska usta jak męska wersja Mona Lizy.

– Jak masz na imię? – pyta.