Obie siedziały z tyłu. Mańka nie zajęła miejsca obok Wiktora, ponieważ uważała, że przy jego boku i tak tkwiła o wiele za długo.
– To ruszamy – odrzekł Wiktor, puszczając mimo uszu wszystkie uszczypliwości byłej ukochanej.
– Radio włącz! – Mańka nie dawała za wygraną. – Przecież nie zniosłabym, gdyby przyszło ci do głowy zabawiać nas rozmową!
Wiktor posłusznie włączył radio, w którym rozbrzmiewał jakiś przebój kończącego się właśnie lata. Na chorwackie wakacje wyjeżdżały zawsze o tej samej porze roku, czyli w połowie września, wtedy nie groziły im już upały i dziki tłum na morzu.
Wrześniowy tydzień w Chorwacji był czasem, podczas którego odpoczywała jak nigdy i jak nigdzie. To był jej czas. Jej, dziewczyn i Rafała. Tym razem jednak nie cieszyła się. Wizja odpoczynku w malowniczych zakątkach nie była w stanie odpędzić ponurych myśli. Wciąż towarzyszyły jej słowa Artura: „W końcu się udało. Będę ojcem. Nie mogę jej zostawić. Na pewno to rozumiesz…”.