Jeśli zatęsknię
Anna Ficner-Ogonowska — Literatura

Znów się rozryczała. Widziała w lusterku, że Wiktor rzucał jej ukradkowe spojrzenia, ale na szczęście nic nie mówił. Mańka natomiast tym razem zostawiała wytyczne menedżerce swojej restauracji, w której karmiono najlepiej na całym mieście. Doskonale i z fasonem, w końcu to Mańka tworzyła menu. Wszystko było wyśmienite i niedietetyczne. Choć tak naprawdę, odkąd się poznały, Mańka twierdziła, że jest na diecie. Czasami nawet przyznawała się, że jest na dwóch dietach, gdyż jedna jej nie wystarcza. I w sumie nic dziwnego, bo przyjaciółka wciąż była głodna. To dlatego, choć wprowadzała w życie mnóstwo różnych, modnych w danym momencie diet, wciąż była puszysta i po prostu apetyczna. Najpiękniej wyglądała w momentach, gdy gładząc się czule po swych krągłościach, szeptała w uniesieniu: „Patrz, patrz, Anka, ile tego jest. I to wszystko moje”.