– I tak jestem lepsza od ciebie! Nie rozumiem cię tylko w tej chwili! A ty nie rozumiałaś mnie za każdym razem, jak tłukłam ci do tego zakutego łba, że to się dla ciebie źle skończy. Przypomnij sobie, ile razy porównywałam cię do tej pindy, która zabrała ojca moim dziewczynkom! Mało razy?! I co? Na nic się zdały te porównania! Ty przecież wiedziałaś lepiej! Daję sobie głowę uciąć, że nieraz miałaś na swej kozetce baby, których mężowie bzykali wszystko, co się rusza, tylko nie swoją żonę! A żonce kneblowali usta, dając tyle kasy, żeby wystarczyło na wszystkie zachcianki. A twoi rodzice?
– Przestań! – poprosiła. Miała ochotę spoliczkować samą siebie za własną głupotę. Za naiwność. Mańka miała świętą rację. Nie tylko w tej chwili, ale również przez wszystkie lata, kiedy suszyła jej głowę za zadawanie się z Arturem.