– Nie przestanę! Nie tym razem! – warknęła przyjaciółka. – Tym razem poczekam, aż się sama zeskrobiesz z tego wyra, umyjesz i spakujesz! I osobiście przypilnuję, żebyś w Dubrowniku postawiła nam wszystkim kolejkę z okazji odzyskania wolności i powrotu do władz umysłowych. Żałuję tylko, że to sir Artur skończył z tobą. Gdyby było odwrotnie, mielibyśmy jeszcze większy powód do świętowania, a przede wszystkim składalibyśmy ci szczere gratulacje. A tak to mamy właśnie taką sytuację, że buczysz, kiedy powinnaś się cieszyć i pakować. A ja tracę czas, zamiast wracać do domu i tłumaczyć mojej eksteściowej, co ma robić, żeby nie zwariowała z moimi córkami i przede wszystkim żeby nie dopuszczała do głosu mojego eksmęża a swojego syna, bo jak pozwoli mu rządzić, to katastrofa murowana.
– To idź do domu. Nie musisz mnie pilnować – poprosiła niemrawo.
– Oooo! Co to, to nie!
Niestety, Mańka już miała w głowie ułożony plan tego paskudnego dnia.