Gerard powoli otworzył usta i miał wrażenie, że nawet nieznaczny ruch żuchwy wymaga od niego wielkiego wysiłku.
– Słucham? – wydusił.
– Rozwijasz w głowie jakąś swoją teorię.
– Jaką teorię?
Gocha wzruszyła ramionami.
– Nie wiem – odparła, a potem ruszyła do środka. – Z pewnością dotyczy jakiejś mikroekspresji na mojej twarzy, częstotliwości oddechu albo drgnięcia mięśnia płatowego szyi.
Edling musiał postąpić na bok, by Rosa mogła zamknąć za sobą drzwi. Omiotła wzrokiem pomieszczenie, jakby zjawiła się w miejscu, które zamierza zaanektować. Było to dla niej całkiem typowe.
– Właściwie mięsień płatowy jest z tyłu, więc nie mogłem go…
– Czyli nie stawiałeś w głowie żadnej hipotezy?
Tak by tego nie nazwał, ale w gruncie rzeczy nie było sensu odpowiadać na to dość retoryczne pytanie. Przez moment przyglądał się, jak Gośka szukała sobie odpowiedniego miejsca.
Ostatecznie zajęła jego fotel za biurkiem, po czym przelotnie spojrzała na zamkniętą teczkę. Nie było tu żadnych obszernych akt sprawy, blat był czysty, a wszystkie przybory papiernicze starannie ułożone.
Rosa uniosła wzrok, a potem uśmiechnęła się lekko do stojącego na środku gabinetu Edlinga.
– Dzień dobry, Gero – odezwała się.