Jej zapach natychmiast wypełnił pomieszczenie, a jej obecność egzystencjalną pustkę.
– Rzecz w tym, że niespecjalnie jej się powiodło – dodała Gocha.
– To znaczy?
– Przyszła tu, złożyła zeznania, ale pogoniliście ją.
Skup się, powiedział sobie w duchu Gerard. Stań na wysokości zadania, dokładnie tak, jak robi to teraz ona.
– Raczej nie wyganiamy stąd ofiar gwałtów – zauważył.
– A jednak tym razem wam się zdarzyło.
Edling lekko się wyprostował, orientując się, że nachyla się ku Gośce. To nie będzie łatwe.
– Decyzję o niewszczęciu postępowania podjął Kacper Fabisch – ciągnęła Rosa. – Znasz go?
– A jestem przesłuchiwany?
– Tak.
– W takim razie uchylam się od odpowiedzi na pytanie.
– Świetnie. To znasz go czy nie?
Pytała, jakby półtoraroczny interwał w ich relacjach nigdy nie miał miejsca. Jakby mogli rozmawiać o wszystkim, wciąż darzyli się niezachwianym zaufaniem i chcieli za wszelką cenę zawsze sobie pomagać.
– Niespecjalnie – odparł Edling. – To jeden z młodszych prokuratorów. Ulubieniec nowej szefowej, więc siłą rzeczy znajduje się na drugim końcu tutejszego spektrum sympatii.
– Nie lubią cię tu? Nigdy bym się tego nie spodziewała.
Gerard puścił ten przytyk mimo uszu.