– Dasz mi moment? – spytał. – Dowiem się co i jak.
Jej niemal idealna maska nie zdradzała wielu emocji, tym razem jednak zaczął prześwitywać przez nią subtelny wyraz zaskoczenia. Gocha ewidentnie nie spodziewała się, że tak łatwo jej pójdzie.
Koniec końców przedstawiała mu wszystko na zasadzie relata refero – tylko powtarzam. Jakkolwiek druzgocąco by to brzmiało, cała treść zeznania pochodziła od osoby, która jakiś czas temu została przez prokuraturę uznana za niewiarygodną.
– Więc na co czekasz? – odezwała się Gocha.
– Po prostu zastanawiam się…
– To lepiej tego nie rób.
Gerard cicho odchrząknął, chcąc tym sposobem ugrać nieco czasu.
– Można by wiele mówić o tych młodych prokuratorach, w tym także o Kacprze Fabischu – podjął. – Ale jednego nie można im odmówić.
– Czego?
– Kryją swoje cztery litery. Jeśli zapadła decyzja, by nie wszczynać postępowania, musiała mieć podstawy.
– Chyba żartujesz.