Kabalista
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Tylu rzeczy nie rozwiązali, kiedy widzieli się ostatnim razem.

Tyle słów pozostało niewypowiedzianych, mimo że zasługiwały na to bardziej niż wszystkie te, które między sobą wymienili.

Po półtora roku nie było jednak sensu po nie sięgać. Oboje znajdowali się w zupełnie innych miejscach, do których dotarli tylko dzięki temu, że zniknęli ze swoich żyć.

Gerard przeciągnął dłońmi po klapach beżowej marynarki, a potem skierował się ku pokojowi zajmowanemu przez młodego prokuratora. Zapukał, ale nie otrzymał odpowiedzi. Ponowił próbę, tym razem również bez­skutecznie.

Dopiero za trzecim razem udało mu się wyzwolić jakąś reakcję.

– No co jest, kurwa? – rozległ się dźwięk z gabinetu. – Po prostu wejdź!

Edling otworzył drzwi i stanąwszy w progu, spojrzał z dezaprobatą na Kacpra. Ten natychmiast się skonfundował, ewidentnie nie spodziewając się, że to jakikolwiek starszy stażem prokurator się dobija – oni zazwyczaj po prostu wchodzili. Ci, którzy pukali, znajdowali się co do zasady niżej w łańcuchu pokarmowym.

– Przepraszam – rzucił szybko Fabisch. – Nie wiedziałem, że to pan.

Gerard westchnął cicho i zamknął za sobą drzwi.