– Nawet gdybym w istocie nie był sobą, to niewiele by zmieniało, prawda? – odparł.
– Słucham?
Właściwie nie miał zamiaru rozwijać. Dawno odpuścił sobie próby wpływania na tego człowieka, zresztą nie do niego należało teraz formowanie nowego narybku.
– Mogę jakoś panu pomóc? – dodał Kacper.
– W rzeczy samej.
– To proszę się rozgościć – zaproponował Fabisch, omiatając wzrokiem gabinet, który zasadniczo nie był przystosowany do podejmowania jakichkolwiek gości.
Mimo to Gerard z grzeczności skinął głową.
– Interesuje mnie sprawa Laury Nowosielskiej – oznajmił.
Młody oskarżyciel badawczo uniósł brwi.
– Jak to?
– To dziewczyna, która…
– Już pan o tym słyszał? Skąd?
Tym razem to na twarzy Edlinga zarysowała się analityczna ciekawość. Najwyraźniej mówili o dwóch różnych sprawach.
– Słyszałem o czym? – odparł Gerard.
– O tym, że ta dziewczyna zaginęła.
Edling zbliżył się do biurka i spojrzał z góry na rozmówcę, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, że czeka na ciąg dalszy.
– Zgłosiła to jej matka, dzisiaj rano – dodał Kacper, wskazując wzrokiem laptopa, na którym zapewne odbębniał jakieś formalności. – Przyszła do mieszkania, nie zastała córki, nie mogła się do niej dodzwonić i totalnie spanikowała.