Im dłużej dziewczyna mówiła, tym bardziej do Rosy docierało, że stało się coś, czego na pierwszy rzut oka nie sposób było dostrzec. Ktoś sterował ciągiem wydarzeń następujących po gwałcie – ktoś, komu zależało na tym, by zdyskredytować i zniszczyć ofiarę jeszcze bardziej.
Rosa położyła się na plecach, wbiła szeroko otwarte oczy w sufit i westchnęła.
Znów usłyszała ten przeklęty dźwięk.
W rzeczywistości rozbrzmiał, gdy opuszczała mieszkanie ofiary. Ledwo drzwi się zamknęły, dziewczyna wręcz panicznie zaczęła przekręcać wszystkie trzy zamki, a potem zaciągnęła obydwa łańcuchy. I bez tego oczywiste byłoby, że od roku żyje w skrajnym strachu.
W trakcie rozmowy była nerwowa, w najmniejszym stopniu nie kontrolowała mowy swojego ciała. Cały czas albo drgała jej noga, albo ręce szukały czegoś, czym mogłyby się zająć. Paznokcie i skórki miała poobgryzane, a oczy opuchnięte. Co rusz rzucała zaniepokojone spojrzenia w kierunku drzwi, zupełnie jakby te wszystkie rygle mogły jakimś cudem się otworzyć.