– Dlaczego twierdzisz, że to wariatka? – spytał, przysuwając sobie krzesło.
– Bo sfabrykowała cały ten gwałt – odparł Kacper.
– To znaczy?
Młody prokurator nabrał tchu, a potem zaczął przedstawiać mu szczegóły. Szczegóły, które nijak nie współgrały z wersją przedstawioną przez Rosę.
3
Bar „Pierożek”, ul. Kołłątaja
Kulinarne uniesienie, które właśnie przeżywała Gośka, było niewspółmierne do niczego, co zapewniały jej inne dania. Po przeprowadzce do Warszawy zjechała całe miasto w poszukiwaniu pierogów, które dostarczyłyby choć namiastkę wrażeń takich jak te z legendarnego opolskiego lokalu.
Miał około trzydziestoletnią tradycję, a tutejszą kuchnią zachwycali się bodaj wszyscy, których Gocha znała. Powszechną wiedzą było, że każdy artysta i celebryta, który zjechał do Opola na festiwal, kierował się tu na pierogi ruskie. I większość zostawiała tu jeśli nie serce, to żołądek.
– Naprawdę mogliśmy dokończyć tę rozmowę w prokuraturze – odezwał się Edling.
Rosa spojrzała na niego znad niewielkiego stolika. Wzięła półtorej porcji, z niewielką ilością cebulki, bez śmietany.
– Nie mogliśmy – oznajmiła z pełnymi ustami.
Boże, jakie to było dobre.
– Bo?
– Bo byłam głodna jak wieprz, Gero.