Kabalista
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

– Sprawa z punktu widzenia prokuratury była dość klarowna – podjął. – Dziewczyna zgłosiła się do nas dziesięć miesięcy temu, twierdząc, że…

– Tak, Gero. Wiem, co twierdziła.

Dla porządku skinął głową.

– Było to dwa miesiące po rzekomym gwałcie.

– Rzekomym?

– Pozwól mi skończyć.

Rosa lekko uniosła dłonie, a potem nabiła drugi kawałek pieroga na widelec i władowała go do ust. Jezus Maria, to nie mogło być lepsze. Jakim cudem nikt nie powielił tego smaku? Receptura była pilnie strzeżona, ale przecież przez kuchnię na przestrzeni lat przewijało się mnóstwo osób.

Skupiła się na Edlingu, choć spodziewała się, że usłyszy zwykłą prokuratorską papkę, kładzioną jako fundamenty pustosłowia serwowanego w komunikatach prasowych.

– Pierwsza wątpliwość Kacpra polegała na…

– Na tym, że minęły dwa miesiące. Oczywiście, typowe.

– Typowe czy nie…

– Dziewczyna się bała. Była zniszczona psychicznie. Wyjście z domu graniczyło z cudem, a Fabisch chciał, żeby przybiegła do prokuratury?

Gerard świdrował ją nieruchomym wzrokiem.

– Dobra, nie przerywam – bąknęła.

– Zobaczymy.

– Po prostu kontynuuj – poleciła, wskazując widelcem jego talerz. – I jedz, bo ci zaraz wszystko wystygnie.

– Nie mogę jednocześnie jeść i mówić.