Edling wyraźnie bił się z myślami, a Rosa przypuszczała, że nawet jeśli odpuści temat w rozmowie, i tak zajmie się nim, kiedy się rozstaną. Ani chybi każe komuś obserwować dom Wandy, przynajmniej przez kilka kolejnych nocy.
– I jakie inne ślady włamania miałby naocznie ustalić po dwóch miesiącach? – dodała Gośka. – Przecież to się nie trzyma kupy.
Nadal żadnej reakcji.
– Co jeszcze ci powiedział? – spytała.
Gerard rozejrzał się po niewielkiej przestrzeni, która powoli zapełniała się przed porą obiadową.
– No? – ponagliła go Rosa.
– Na ciele dziewczyny też nie było żadnych śladów.
– Znów: po dwóch miesiącach raczej próżno byłoby ich szukać.
Zgodził się lekkim ruchem głowy.
– Ale nie zrobiła żadnej obdukcji po fakcie – oświadczył. – Nie wykonała żadnych zdjęć, nie…
– Nie utrwaliła w żaden sposób krzywdy, która ją spotkała. Bardzo, kurwa, dziwne.
Narażała się na standardową uwagę o kalaniu języka, ale niespecjalnie się tym przejmowała.
– Czy ty w ogóle słyszysz, co sugerujesz? – rzuciła.
– Nic nie sugeruję.
– Ani trochę.
– Przekazuję ci to, co powiedział Fabisch. Nie odnoszę się do meritum, bo nie widziałem akt, nie znam tej sprawy.
– Nakreśliłam ci ją dość obrazowo.
– Na podstawie zeznań, które…