Ostatecznie nie miała jednak wyjścia. Jej szef w NSI uważał, że trafił na żyłę złota, i potrzebował dziennikarza, który orientuje się w terenie. Na kolegium redakcyjnym zapadła jednogłośna decyzja, że to mająca znajomości w opolskiej prasie Gocha ma przygotować materiał.
Szaleństwem byłoby protestować. Szczególnie w sytuacji, kiedy praktycznie wszyscy w stacji walczyli o to, by poprowadzić nowy program interwencyjny, który miał zajmować się najgłośniejszymi sprawami w Polsce.
To była szansa, na którą zawsze czekała. I której nie mogła przegapić.
Znów przewaliła się na drugi bok, bliska uznania, że to kręcenie się nie ma najmniejszego sensu. I tak nie uśnie.
Zaraz potem jednak umysł zdecydował się dać jej trochę wytchnienia. Myśli stopniowo zaczęły biec w jakimś abstrakcyjnym kierunku i rozmazywać się w świadomości. Rosa poczuła, że stopniowo odpływa.
Wtedy usłyszała metaliczny dźwięk.
Jezu, znowu ten zamek?
Nie, tym razem odgłos był inny. I nie był rezyduum tego, co słyszała po opuszczeniu mieszkania dziewczyny.
Nadchodził z przedpokoju.