Forst nie skupiał się na jej słowach. Myślał tylko o tym, co dzieje się w wagoniku, miał jednak trudności z wyobrażeniem sobie szczegółów. Odnosił bolesne wrażenie, że Inga, Olaf i inspektor są odcięci od realnego świata, znajdują się w jakiejś fantasmagorycznej krainie, rządzącej się zupełnie innymi prawami fizyki.
Jak to wszystko się rozegrało? Weszli rankiem do dolnej stacji w Kuźnicach, śmiali się, Edmund z pewnością utyskiwał na bolące stawy, pogodę, ewentualnie nadmiar ludzi lub ceny biletów. Zaraz potem pojechali wagonikiem w górę. Przesiedli się do następnego w Myślenickich Turniach, niczego się nie spodziewali, niczego podejrzanego nie dostrzegli.
Towarzyszył im jednak ktoś, kto planował sprowadzenie na nich wszystkich tragedii. Jego towarzysz musiał zostać w stacji pośredniej. Odczekał kilka minut, nim zaczął działać. Zagroził pracownikowi PKL, który zdążył jedynie powiadomić policję, że coś się dzieje.
Zamachowiec w stacji pośredniej zatrzymał kolej. Ten w wagonie wyciągnął broń, zaczął krzyczeć. Osica musiał od razu próbować jakoś zapobiec tragedii. A może nie, może skupił się na dzieciach, które z pewnością były przerażone.