– Do kurwy nędzy… – syknął Forst. – Miałem tam z nimi być.
– Słucham?
– To ja planowałem zabrać tam dzieci.
Ewelina chwyciła go za ramię.
– O czym pan mówi?
Komisarz nabrał tchu i wskazał wzrokiem wiszący nieruchomo wagon.
– W środku jest inspektor Osica.
– Co takiego?
– Razem z moimi dziećmi.
– Ale…
– Z dziećmi Dominiki – sprostował.
Nie czuł, że musi. Warda zresztą wiedziała o tym, w jakiej sytuacji życiowej się znajdował. Nie miała jednak pojęcia, że wczoraj wieczorem do Zakopanego przyjechała Dagmara, kuzynka Dominiki, a wraz z nią Inga i Olaf.
Spędzili wieczór w towarzystwie Forsta i Osicy w Góralskiej Tradycji na Krupówkach, z samego rana Wiktor miał zabrać dzieciaki na Kasprowy. Pierwszy w życiu wjazd kolejką – dotychczas zawsze tam wchodził, a niegdyś wbiegał.
Zatrzymały go jednak sprawy służbowe, a Edmund zaoferował, że chętnie go zastąpi.
Komisarz zamknął na moment oczy, bezskutecznie starając się uspokoić. Od kiedy dosięgnęła go informacja o tym szaleństwie, działał jak automat, mechanicznie, nie zastanawiając się nad niczym.
Dopiero teraz nadchodziły pierwsze wnioski.