Kasprowy
Remigiusz Mróz — Kryminały

– Do kurwy nędzy… – syknął Forst. – Miałem tam z nimi być.

– Słucham?

– To ja planowałem zabrać tam dzieci.

Ewelina chwyciła go za ramię.

– O czym pan mówi?

Komisarz nabrał tchu i wskazał wzrokiem wiszący nieruchomo wagon.

– W środku jest inspektor Osica.

– Co takiego?

– Razem z moimi dziećmi.

– Ale…

– Z dziećmi Dominiki – sprostował.

Nie czuł, że musi. Warda zresztą wiedziała o tym, w jakiej sytuacji życiowej się znajdował. Nie miała jednak pojęcia, że wczoraj wieczorem do Zakopanego przyjechała Dagmara, kuzynka Dominiki, a wraz z nią Inga i Olaf.

Spędzili wieczór w towarzystwie Forsta i Osicy w Góralskiej Tradycji na Krupówkach, z samego rana Wiktor miał zabrać dzieciaki na Kasprowy. Pierwszy w życiu wjazd kolejką – dotychczas zawsze tam wchodził, a niegdyś wbiegał.

Zatrzymały go jednak sprawy służbowe, a Edmund zaoferował, że chętnie go zastąpi.

Komisarz zamknął na moment oczy, bezskutecznie starając się uspokoić. Od kiedy dosięgnęła go informacja o tym szaleństwie, działał jak automat, mechanicznie, nie zastanawiając się nad niczym.

Dopiero teraz nadchodziły pierwsze wnioski.