Kiedy weszłam w twoje życie
Jojo Moyes — Literatura

Sam zaczyna grzebać w torbie, wyciąga z niej drugi but, dżinsy, a potem starannie złożony jasny żakiet od Chanel.

– O Boże – wzdycha. – To nie moje. Zabrałam czyjąś torbę. Musimy tam wrócić.

– Nie mamy na to czasu – mówi Joel, nie odrywając wzroku od drogi. – Już i tak grozi nam spóźnienie.

– Ale muszę odzyskać swoją torbę.

– Przykro mi, Sam. Wrócimy tam później. Nie możesz iść w tym, w czym byłaś na siłowni?

– Nie mogę pójść w klapkach na spotkanie biznesowe.

– A nie możesz włożyć tych butów?

– Chyba sobie kpisz.

Ted bierze od niej jedną ze szpilek.

– Ona ma rację, Joel. Te buty… nie są w jej stylu.

– Dlaczego? A co twoim zdaniem jest w moim stylu?

– Hmmm… proste rzeczy. Lubisz wszystko, co zwyczajne. I praktyczne.

– Wiesz, co mówią o takich butach – zaczyna Joel.

– Co takiego?

– One nie są do chodzenia.

Obaj szturchają się i chichoczą.

Sam wyrywa mu z ręki but, który okazuje się o pół rozmiaru za mały. Ostrożnie wkłada do niego stopę i zapina pasek.

– Cudownie – stwierdza, spoglądając na swoją nogę. – Pójdę na spotkanie z klientem, wyglądając jak call girl.

– Ale chociaż jak ekskluzywna call girl – dodaje Ted.

– Że co?