Sam nigdy nie ma czasu. Powtarza to jak mantrę, podobnie jak słowa „jestem wykończona”. Ale nikt na nic nie ma czasu. I wszyscy są zmęczeni.
Cat unosi brwi. Dla niej dbanie o siebie to podstawa, to rzecz ważniejsza od bardziej prozaicznych potrzeb, jak pieniądze, dach nad głową czy jedzenie.
– Ciągle ci powtarzam, mamo, że takie rzeczy trzeba wykorzystywać jak najszybciej, bo inaczej przepadną – mówi Cat, spoglądając na coraz szerszą talię matki z ledwo ukrywanym przerażeniem. Zamyka lodówkę. – Masakra. Nie wiem, dlaczego tata nie może nawet kupić kartonu mleka.
– Zostaw mu kartkę – odpowiada Sam, zbierając swoje rzeczy. – Może dzisiaj poczuje się lepiej.
– Prędzej mi kaktus na ręce wyrośnie.
Cat opuszcza kuchnię pewnym krokiem, typowym dla dziewiętnastolatek. Kilka chwil później Sam słyszy wściekły ryk swojej suszarki do włosów i wie, że pozostanie ona w pokoju córki, dopóki nie zacznie się domagać jej zwrotu.
– Zresztą myślałam, że już nie pijesz krowiego mleka! – krzyczy do niej.
Suszarka milknie na chwilę.
– Teraz to już się czepiasz! – słyszy w odpowiedzi.
Sam wygrzebuje z szuflady strój kąpielowy i wsuwa go do czarnej torby sportowej.