Sam jest w takim wieku, kiedy wydają się do niej lgnąć wszystkie złe rzeczy – takie jak nadwaga, bruzda między brwiami czy ciągły niepokój – podczas gdy cała reszta – pewna praca, szczęście małżeńskie i marzenia – oddalają się z prędkością światła.
– Nie masz pojęcia, jak podnieśli ceny w Le Méridien w tym roku – mówi jedna z kobiet. Pochyla głowę i wyciera ręcznikiem włosy ozdobione refleksami, których zrobienie pewnie kosztowało fortunę. Panoszy się tak, że Sam musi przemykać kątem, by o nią nie zahaczyć.
– Wiem! Próbowałam zarezerwować pobyt na Mauritiusie na święta i okazało się, że cena willi, w której zawsze mieszkaliśmy, wzrosła o czterdzieści procent.
– To po prostu skandal!
Tak, to skandal, myśli Sam. Ale wam życie daje w kość. Staje jej przed oczami kamper, który Phil kupił dwa lata temu i miał wyremontować. „Będziemy mogli spędzać weekendy nad morzem”, mówił radośnie, spoglądając na stojący na ich podjeździe ogromny wóz z wymalowanym z boku gigantycznym słonecznikiem. Skończyło się na tym, że wymienił jedynie tylny zderzak. Od jego Roku Klęski samochód stoi przed domem, będąc dręczącym przypomnieniem tego, co utracili.