KIEDY ŻURAWIE ODLATUJĄ NA POŁUDNIE
Lisa Ridzén — Literatura

Zabiera ze stołu talerz i sztućce, których używała do krojenia kanapek na małe kawałki. W dolnej szczęce zostały mi tylko dwa zęby, więc gdyby nie podała mi posiłku w takiej postaci, musiałbym przeznaczyć na niego więcej czasu. Hans namawia mnie, żebym sobie zrobił mostek, ale uważam, że to niepotrzebny wydatek. Zostało mi niewiele lat życia, więc byłoby to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Miękkie albo rozdrobnione jedzenie nie jest takie złe. Może nie tak smaczne jak to twarde, ale w życiu nie wszystko można mieć.

Sixten ociera się o moje nogi, a ja czuję kłucie w piersi. Mam ochotę z tobą porozmawiać, chociaż kiedy mieszkaliśmy razem, rzadko to robiliśmy. Wiem, co byś powiedziała: że przyniesienie drewna i spacer z Sixtenem, żeby mógł się wysikać, to sprawy oczywiste. Przecież do lasu mam tak blisko.

Od twojego wyjazdu z naszego domu minęły trzy lata. Kiedy zjawił się Hans, żeby cię stąd zabrać, obrzuciłaś mnie tym swoim spojrzeniem, jakbyś nie rozumiała, co się dzieje. Hans wyjaśnił, że pora jechać i że tam, dokąd cię zabiera, będzie ci lepiej.