KIEDY ŻURAWIE ODLATUJĄ NA POŁUDNIE
Lisa Ridzén — Literatura

Chwytam Sixtena lekko za ucho i wydaję z siebie chrap- liwy dźwięk. Wyraźnie czuję, że palce mam sztywne. Po tym, jak zacząłem przyjmować tabletki na serce, musiałem odstawić lekarstwo na reumatyzm. Na szczęście ból nie jest jeszcze zbyt silny.

– To chyba łatwa decyzja? – spytał z uśmiechem lekarz. – Serce albo stawy?

Pomyślałem, że śmierć z powodu zawału nie byłaby taka zła, ale lekarz przerwał moje dywagacje.

– Jeśli nie ma pan więcej pytań, to na dzisiaj wszystko – oznajmił i odwrócił się do monitora.

Siła, z jaką stukał palcami o blat stołu, wskazywała na to, że dokądś mu się spieszy. Siwe, rzadkie włosy leżały na jego okrągłej czaszce jak brzydki czepek kąpielowy. Oceniłem, że wkrótce przejdzie na emeryturę. Podobno lekarze, którzy pracują w przychodniach na zlecenie, zarabiają przez miesiąc tyle, co ja przez cały rok w tartaku. Gdy spytałem go, gdzie jest lekarz rodzinny, który zwykle mnie przyjmował, odparł, że jego matka pochodzi z Jämtlandu. Jakby mnie to cokolwiek ob- chodziło.