Niektórzy pracownicy Pomocy Domowej nie potrafią rozpalić ognia w kominku. Korę brzozową kładą na samej górze zamiast na dole, by na niej ułożyć stos polan i podpalić je od góry. Na początku próbowałem ich instruować, jak i co mają robić, ale później przestałem. Ci młodzi radzą sobie z tym najgorzej. Wiele można by powiedzieć o Starym, ale to on mnie nauczył, jak się to robi. Przynajmniej to mi po nim zostało. Dzisiejsza młodzież patrzy przed siebie nie dalej niż w perspektywie paru dni. Zwykle czekają, aż im się wszystko poda na tacy, i nie potrafią robić rzeczy, których my uczyliśmy się w młodości. Ciekawe, jak by się zachowali, jeśli doszłoby do jakiegoś kataklizmu, gdyby na przykład elektrownia wyłączyła prąd albo przestały funkcjonować gminne wodociągi i zabrakłoby im wody. Jestem pewny, że rozsypaliby się jak domek z kart.