Całe szczęście, że jest Ture, do którego opiekunowie z Pomocy Domowej zaczęli przychodzić na długo prze- de mną. Kiedyś się wywalił i musiał pojechać do przychodni. Lekarz, młody chłystek, od razu skierował do niego Pomoc Domową, gdy usłyszał, że Ture mieszka sam i nikt mu nie pomaga.
Turego szczerze to rozbawiło, bo przez całe życie mie- szkał sam. Po wizycie u lekarza w jego domu zaroiło się nagle od obcych ludzi, którzy spędzali w nim wiele godzin. Teraz nie lubi brać prysznica, bo krępuje się, że opiekunowie widzą go nagiego. Dla niego ta sytuacja jest niezręczna, podczas gdy mnie wcale to nie przeszkadza. Ture twierdzi, że jest mu żal tych ludzi, bo muszą oglądać jego stare, pomarszczone ciało.
Najbardziej dokucza mi to, że czasem tracę równowagę. Właśnie z tego powodu nie mogę chodzić z Sixtenem na długie spacery. Gdyby nie te problemy z równowagą, nie musiałbym się kłócić z Hansem ani na niego złościć.