– Nic z tego nie rozumiem. – Powiodła wzrokiem po kręgu obcych twarzy. To wszystko takie… głupie. – Nawet nie wiem, gdzie jestem.
– Pewnie ma wstrząśnienie mózgu – odezwała się któraś podekscytowana. – Ludzie ze wstrząśnieniem mózgu są oszołomieni i zdezorientowani.
– O, znalazła się pani doktor!
– Dopiero co skończyłam kurs pierwszej pomocy. Zapamiętałam dokładnie to określenie: oszołomieni i zdezorientowani. Nie wolno dopuścić do powstania ucisku na mózg. To bardzo niebezpieczne.
Instruktorka z przerażoną miną pogładziła Alice po ramieniu.
– Ojejciu, złotko. Niewykluczone, że masz minimalne wstrząśnienie mózgu – powiedziała aż nazbyt donośnym głosem.
– Owszem, ale to nie powoduje głuchoty – warknęła Jane. Pochyliła się nad Alice i zaczęła łagodnie tłumaczyć. – Nie niepokój się. Jesteś na siłowni, przyszłaś na piątkowe zajęcia stepu. Te, na które od lat próbowałaś mnie zaciągnąć, pamiętasz? Szczerze powiedziawszy, nie rozumiem, co ty w tym widzisz. Tak czy inaczej, zaliczyłaś efektowną wywrotkę i uderzyłaś się w głowę. Nic poza tym. Wszystko będzie dobrze. Tylko dlaczego się nie przyznałaś, że spodziewasz się dziecka?
– Co to są piątkowe zajęcia stepu? – zapytała Alice.