Kilka dni z życia Alice
Liane Moriarty — Literatura

– Och, jest naprawdę fatalnie. – Jane była przejęta sytuacją.

– Przyjechała karetka! – krzyknął ktoś.

Instruktorka błyskawicznie odżyła. Poderwała się i rozpędziła kobiety niczym dzielna gospocha.

– Wystarczy, dziewczyny. Zróbmy przejście dla ratowników, dobra?

Jane wciąż klęczała przy Alice, z roztargnieniem poklepując ją po ramieniu. Nagle przestała.

– No nie. Dlaczego tobie zawsze się musi poszczęścić?

Alice przekręciła głowę i zobaczyła dwóch mężczyzn w granatowych kombinezonach. Szli w jej stronę ze sprzętem pierwszej pomocy. Zażenowana, próbowała usiąść.

– Leż, skarbie, nie ruszaj się! – zawołał wyższy.

– Wygląda zupełnie jak George Clooney – szepnęła jej do ucha Jane.

Miała rację. Alice od razu poprawił się nastrój. Poczuła się, jakby ocknęła się na planie Ostrego dyżuru.

– Cześć. – George Clooney przykucnął przy nich z dłońmi między kolanami. – Jak masz na imię?

– Jane – przedstawiła się Jane. – Ach, ona. Alice.

– Jak brzmi twoje pełne imię i nazwisko, Alice? – Delikatnie wziął ją za nadgarstek i przycisnął dwoma palcami tętno.

– Alice Mary Love.

– Przewróciłaś się, tak, Alice?

– Podobno. Nie pamiętam.