Chciała unieść rękę i zlokalizować źródło bólu. Sprawdzić, co tak naprawdę się stało. Ale jej ciało było bezwładne. Myślami dawała mu sygnał, ale nie reagowało. Mogła tylko leżeć i patrzeć w niebo.
Błękitne, bezchmurne. Czyste jak nigdy dotąd.
Wyłaniające się spomiędzy czubków dumnych sosen, których w tym dniu nie pieścił nawet wiatr.
2
Krótki, syczący oddech. Łapczywie wciągnięte powietrze.