Magdalena sięgnęła po czajnik i nalała do niego wody. Z szafki wyciągnęła filiżankę, do której wsypała kawę. Przesunęła wzrokiem po kuchni. Kurczę, chyba jednak powinna zacząć od sprzątania. W misce zdążyły już zastygnąć resztki ciasta, brudne naczynia wciąż stały na stole, nad którym zabrzęczała nagle duża czarna mucha. Wzrok kobiety zatrzymał się na talerzu z połową naleśnika wypełnionego dodatkami. „Dziwne”, pomyślała. „Nela nie dojadła śniadania?” Przecież zawsze po joggingu wręcz rzucała się na jedzenie. Oby tylko nie zaczęła się drastycznie odchudzać. Sport to jedno, ale Magdalena nie chciała, żeby jej córka dołączyła do coraz liczniejszego grona młodzieży z zaburzeniami odżywiania, dlatego zawsze wpajała Neli, że jest piękna i idealna. Że nic nie trzeba w niej zmieniać.