Kolory zła. Błękit
Małgorzata Oliwia Sobczak — Kryminalne i sensacyjne

Mucha jeszcze chwilę kołowała nad stołem. To była jedna z tych wyjątkowo głośnych, mięsista i lśniąca mucha końska. Musiała przed chwilą wpaść przez okno. A teraz w dodatku usiadła na pozostawionym przez Nelę na potem naleśniku. Magdalena szybko ją odgoniła i czym prędzej zakryła śniadanie głębokim talerzem. Chwyciła ścierkę i w skupieniu śledziła owada, który szaleńczo latał teraz po kuchni, brzęcząc jeszcze bardziej zawzięcie. Zamachnęła się. Mucha przyspieszyła i zaczęła gwałtownie skręcać, obijając się o okno i kuchenne półki. W lewo i w prawo. W lewo i prawo. Magdalena Soba postanowiła, że teraz cierpliwie zaczeka. Nie była zwolenniczką zabijania stworzeń bez potrzeby, ale wiedziała, że owad raczej sam się nie ulotni, a do tego ten gatunek gryzie tak mocno, że na ciele od razu pojawia się boleśnie swędząca opuchlizna. Zacisnęła palce na materiale ścierki i śledziła trajektorię lotu muchy, która nie zamierzała zwalniać. Skubana. Prowadził ją instynkt przetrwania. Wrodzona i dziedziczna zdolność napędzana przez popędy i bodźce, by utrzymać się przy życiu i przedłużyć gatunek. Soba oczywiście to rozumiała, ale nie zamierzała ustąpić. Albo ona, albo ja. Zmrużyła oczy.