– Jesteś najlepsza. – Nela z uśmiechem podeszła do czajnika i nalała do niego wody.
– Ty jesteś – zripostowała mama i puściła córce oczko. – A teraz patrz! – Przerzuciła naleśnika w powietrzu.
– Wow! Idź z tym do Mam Talent. – Dziewczyna się zaśmiała i wyjęła z szafki ulubiony kubek, który dostała kilka lat temu od taty. Był czerwony z bożonarodzeniowymi motywami, ale Nela piła w nim kawę bez względu na porę roku.
– Pomyślę. – Magdalena Soba uniosła szelmowsko brwi i postawiła talerz z parującymi naleśnikami na stole.
Po chwili stanęły na nim serek homogenizowany i pokrojone w talarki owoce: truskawki i banany. Zapachniała kawa, do której Nela dolała mleka. W radiu rozbrzmiał przebój Tymka, a dziewczyna zaczęła przyrządzać naleśnika, podśpiewując: Ona by chciała wiedzieć, jakie mam plany. Co o niej wiem, mówi językiem ciała. Mówi mi: bierz, co chcesz.
– Mmm, dobre! – Wgryzła się w puszyste ciasto. – Zjem tylko pół, bo nie lubię biegać z pełnym brzuchem, ale ma na mnie czekać – zastrzegła, podnosząc ostentacyjnie palec. – I może jeszcze jeden? – zastanowiła się.