Wzdłuż ulic ustawiają się gapie: matki z dziećmi, młodzież, starcy. Setki, tysiące ludzi. Jest chłodno, kto mógł, włożył płaszcz lub sweter, na ramiona studenta Skolimowskiego ktoś narzucił jasny koc.
Wszystkich filmuje ekipa Polskiej Kroniki Filmowej. Redaktor Zapert notuje w korespondencji dla swojej gazety, że w przemarszu przez miasto „królowały” nieomal zupełnie obnażone dziewczyny. I pyta, dlaczego milicjanci przyglądali się bezczynnie tym „wybrykom i ekscesom”.
*
Flaga festiwalowa idzie na maszt. Płyną dźwięki Swanee River – melodii, która otwiera wszystkie polskie imprezy jazzowe – a Leopold Tyrmand ze sceny pawilonu wygłasza krótkie przemówienie do publiczności: