Konsultant Jerzy Kościelny o liderze zespołu polskiego: „W festiwalu brał udział w charakterze puzonisty. Grę na tym uroczym instrumencie pominę jednak milczeniem”[23].
O Czechach: „Najwyższy poziom techniki zespołowej. Przykry zawód słuchaczom sprawiła refrenistka, której produkcje nie miały z jazzem nic wspólnego”[24].
Dzień piąty, piątek
Prasa zawiadamia: Zespół Gruenspana i Dave’a Burmana zamiast w pawilonie A zagra koncert w Hali Sportowej Stoczni Gdańskiej. W sprzedaży są dodatkowe bilety.
Wieczorne jam session odbędzie się w sopockiej Operze Leśnej. W razie deszczu zostanie przeniesione do hali stoczniowej. Zostaną podstawione autobusy.
Kościelny o Gruenspanie: „Jeśli chodzi o zespół, to poza pianistą Gruenspanem oraz perkusistą Cupakiem nie uważam wymienienia pozostałych członków za możliwe”[25].
Dave Burman i jego zespół też nie robią na wysłanniku ministerstwa większego wrażenia. Wprawdzie muzycy opanowali instrumenty w stopniu dobrym, ale zdaniem Kościelnego soliści improwizują ubogo. „To nie jazz-group tylko jazz-grób”[26].
*
Redaktorowi Zapertowi koncert Anglików może i się podoba, za to zachowanie widzów nie: